czwartek, 22 stycznia 2015

Król poleskich bagien

samica łosia
Gdy myślimy o zwierzęciu charakterystycznym dla Polesia, od razu przychodzi nam na myśl żółw błotny bądź żuraw. Pierwszy z nich faktycznie jest największą osobliwością tych terenów, drugi natomiast kojarzy się nam z Polesiem, zapewne dzięki obfitości występowania i nierozerwalnej więzi z torfowiskami. Jednak ten tekst nie dotyczy żadnego ze wspomnianych zwierząt. Artykuł poświęcony jest temu, które – według mnie – jest niekwestionowanym królem poleskich bagien… Mowa o jednym z największych polskich ssaków – łosiu.

Już sama Matka Natura przystosowała te zwierzęta w sposób wręcz idealny do życia na terenie Polesia. Szeroko rozstawione racice oraz długie badyle* pozwalają łosiom poruszać się po miejscach niedostępnych na co dzień innym zwierzętom. Zadziwiające jest, z jaką gracją te, ważące nawet 700 kg (!), zwierzęta przemieszczają się po poleskich kniejach i mokradłach, praktycznie bezszelestnie. Co ciekawe, łosie nigdy nie galopują. Mogą biec kłusem, osiągając prędkość 30 km/h, a spłoszone, na krótkich dystansach, nawet 60 km/h. Wtedy faktycznie mogą narobić nieco hałasu, rozbryzgując kopytami wodę. W poszukiwaniu pokarmu łosie nie ograniczają się do terenów w okolicach wody, zaglądają również pod nią. Potrafią zanurkować na znaczną głębokość, wstrzymując swój łosi oddech na przeszło minutę! Wszystko po to, aby cieszyć się smakowitymi roślinami z dna zbiorników wodnych.    
byk w lejnie
Łosi ci u nas dostatek, sam niejednokrotnie spotykałem je na swojej drodze, i to dosłownie. Jadąc rano do pracy, często widuję klępę* z dwoma łoszakami*, korzystających z oferty miejscowego bistro na polu rzepaku, a i nie jeden byk – samiec łosia – przeskoczył mi tuż przed maską samochodu. Od razu przypomina się popularny (za moich czasów) serial Przystanek Alaska, gdzie w czołówce pewien łoś przechadzał się po ulicach niewielkiego miasteczka. Tak widowiskowe spotkania na Polesiu raczej się nie zdarzają. Najciekawsze spotkanie z tym największym z jeleniowatych przeżyłem tam, gdzie Parkowiec powinien, czyli w lesie. Było to pewnego jesiennego dnia, w okresie miłosnych uniesień łosi – bukowiska.

para łosi
W ten wyjątkowo pochmurny i dżdżysty dzień wybrałem się w tereny obwodu ochronnego Orłów. To wyjątkowe miejsce, o którym wspomnę jeszcze nie raz, ale na chwilę obecną najważniejszą rzeczą, którą trzeba o nim wiedzieć, jest ogromna ilość występujących tam brzóz. Wyobrażacie sobie las, w którym jak okiem sięgnąć widać tylko białe pnie? Prawda jest taka, że łatwo tam stracić orientację i nie jeden Poleszuk* zdołał się o tym przekonać. 

brzozy na Orłowie
W przechadzkach po Orłowie zawsze starałem się orientować według położenia Słońca, ale jak to zrobić, gdy pada deszcz? Tak, zgubiłem się… Przemoczony, głodny, bez zasięgu w telefonie (o GPS-ie można było zapomnieć), zmęczony kilkugodzinną wędrówką, przedzierałem się przez kolejne krzaczyska w poszukiwaniu drogi powrotnej. I wtedy – nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak – pojawił się on. Naprzeciw mnie stanął potężny, ciemno umaszczony byk. Nie wiem, czy to zmęczenie, czy może bujna wyobraźnia sprawiła, że łoś ten urósł w mych oczach do nienaturalnych wręcz rozmiarów, niemniej czułem przed nim respekt.
byk łopatacz
Na jego głowie, niczym korona, spoczywały ogromne łopaty*. Zamurowało mnie – zastygłem w bezruchu, przyglądając się temu zjawiskowemu stworzeniu. Chyba nie wywarłem na nim podobnego wrażenia, bo spojrzał tylko przez chwilę, odwrócił się, po czym odszedł powoli w knieje, rozpływając się we mgle niczym duch… Chwilę po zniknięciu łosia pod moimi stopami ujrzałem dobrze znaną mi ścieżkę. Znalazłem drogę powrotną z Orłowa, a owo niezwykłe spotkanie sprawiło, że już zawsze będę uważał łosia za króla Polesia.


Tekst : Marek Tokarzewski 
Zdjęcia: Sławomir Wróbel
________________________________________________________
badyle – nogi łosia
klępa – samica łosia; łosza
łoszak – młody łoś; łosię
Poleszuk – mieszkaniec Polesia
łopaty - forma poroża łosia lub daniela


17 komentarzy:

  1. Gdzie najczęściej można spotkać łosia? Byłem co najmniej cztery razy w Parku i na razie nie udało mi się na niego natrafić. Czy w ogóle jest to możliwe jeżeli chodzi się tylko znakowanymi ścieżkami? Natomiast na szosie wolałbym się z nim nie spotykać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam tereny Bagna Bubnow. Wielokrotnie obserwowalem tam losie z wiez widokowych. Jezeli chodzi o sciezki to najczesciej spotykałem je przy sciezce Splawy.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Łoś nie znalazł się w logo Poleskiego Parku Narodowego pewnie dlatego, że był już w logo Kampinoskiego PN. Ale dlaczego żółw błotny przegrał z żurawiem? Czekam na tekst o żółwiu. O żurawiu oczywiście też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą i o nich :) sprawa z logo wyglądała następująco: żółw znalazł sie w logo sobiborskiego parku krajobrazowego, który powstał wcześniej niż nasz Park.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. kibicuje blogowi, kocham Polesie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kiedyś jadąc przez nieistotnie-jaki-las niedużą drogą, wraz z mą mamunią, dostrzegłyśmy na małej polance ŁOSIA! Mama się zatrzymała, ja wybiegłam, aby go zobaczyć. Ucieszona patrzę patrzę patrzę (oczywiście z bardzo sporej odległości), po czym wracam zniechęcona do auta, mówiąc do mamy: "Mamo, to jest sztuczny łoś, wogóle się nie rusza!". Moja mama popatrzyła na mnie i mówi "Kasiu, kto by w środku lasu postawił sztucznego łosia?". "Hmmm" - pomyślałam. Wtem łoś odwrócił się i odbiegł dostojnie. Miałam wtedy 25 lat.
    Od tego czasu zabawiam się w tropiciela łosi - konno. Czy można przyjechać do Was z koniem na spacer?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katarzyno, jak najbardziej! :) Przez teren Parku przebiega Poleski Szlak Konny, gdzie możesz podziwiać uroki PPN z konnego grzbietu ;)

      http://www.poleskipn.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=325&Itemid=226

      Usuń
    2. Niebawem także gospodarstwo agroturystyczne w bezpośredniej okolicy PPN ze stajnią, w której koń będzie mógł bezpiecznie stać,

      Usuń
  5. Tesknie za poleskimi bagnami. Nie lazilam po nich juz prawie dwa lata i mnie nosi po chalupie. W tym roku na pewno przyjade!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czemu mieszkaniec Polesia to Poleszuk a nie Polesiak/Polesianin?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa Poleszuk dotyczy mieszkańców całego Polesia, a nie tylko jego polskiej części, poza tym nazwa ta jest historycznie utarta i przyjęta przed wielu, wielu laty...

      Usuń
    2. W takim razie jaka jest forma żeńska od Poleszuka?

      Usuń
    3. "Poleszuk" ma pochodzenie kresowe. Sufiksy "-uk", "-juk" są typowymi zakończeniami w językach wspólnoty wschodniosłowiańskiej. Zresztą pierwotna wspólnota "tutejszych", czyli Poleszuków posługiwała się dialektem, będącym zlepkiem języków: ukraińskiego, białoruskiego i polskiego.

      Usuń
    4. tak zwanym językiem chachłackim ;)

      Usuń