sobota, 25 kwietnia 2015

Wiosna, ach to Ty!

Przylaszczka
Przylaszczka pospolita fot. Marek Tokarzewski
Kiedy zapytamy kogoś o ulubioną porę roku, zazwyczaj usłyszymy odpowiedź – lato lub taką z przeciwnego bieguna – zima. Taka jest ludzka natura. Moją ulubioną porą roku jest zdecydowanie wiosna. Nie będzie w tym nic odkrywczego, jeśli powiem, że wiosną wszystko budzi się do życia, ale w tym tkwi cały jej urok. Mimo że w tym roku zima obeszła się z nami dość łagodnie, i tak nie mogłem się doczekać nadejścia dłuższych, cieplejszych dni. Poczyniłem nawet specjalne przygotowania, aby od razu z nadejściem wiosny ponownie wyruszyć na poleskie dukty. Zaopatrzyłem się w przewodnik dla ornitologa, wyremontowałem rower, który jest moim ulubionym środkiem transportu, a nawet dokładnie umyłem wszystkie okna w chatce Poleszuka, by nic nie przeszkadzało promieniom słonecznym w dotarciu do mojego domu. Nic, tylko czekać i wyruszać.

Miłosne uniesienia żurawi fot. Sławomir Wróbel
Wszystko zaczęło się dość obiecująco, bo już pod koniec lutego pojawiły się na terenie Parku pierwsze żurawie. Co więcej, nie tylko przyleciały, ale od razu poczuły do siebie miętę, by dać początek nowym pokoleniom. Ach, codziennie słychać było nowe doniesienia o nadejściu wiosny. Widziano pierwsze czajki, ktoś zaobserwował bociany, lecące z południa, łabędzie pojawiły się na stawach, a zaskrońce i żółwie błotne obudziły się z letargu i czerpały energię, wygrzewając się na słońcu. Jednym słowem – wiosna; nie ma nic piękniejszego od pierwszych ptasich treli, zwiastujących jej nadejście. Pełen zapału zacząłem budzić się wcześniej i wychodzić w teren. Jednak w naturze nie można niczego dokładnie przewidzieć.

zima zaskoczyła bociany
"Przyleć wcześniej mówili, będzie fajnie mówili" fot. Sławomir Wróbel
Gdy mogło się wydawać, że pociąg relacji: Wiosna – Park nabiera rozpędu, wszystko się zmieniło. Stare przysłowia: W marcu jak w garncu, albo Kwiecień plecień, co przeplata... w tym roku sprawdziły się idealnie – nastały chłodniejsze dni. Jakież było moje zdziwienie, gdy nastawiony na poranną wędrówkę, zamiast siadać na rower, musiałem odśnieżyć podjazd. Śnieg, na szczęście, nie poleżał zbyt długo, jednak porywisty wiatr i ochłodzenie powietrza zdecydowanie zniechęcały do pieszych bądź rowerowych wycieczek. Człowiek może planować, ale z naturą nigdy nie wygra.


W przyrodzie wszystko ma swój czas i miejsce. Od kilku dni mamy wiosnę przez duże w. W lasach rozpościerają się kobierce białych zawilców, odgłosy ptaków przerywają panującą od jesieni ciszę. Żaby moczarowe kończą już swoje niezwykle barwne zaloty, a na świat przyszły pierwsze nowe pokolenia zwierząt. Zazieleniło się cudownie na Polesiu. Znów mogę usiąść na rower i ruszać w las, by szukać tematów na najbliższe artykuły.


Wiosna fot. Sławomir Wróbel