czwartek, 19 lutego 2015

Krzyk nad bagnami


Ponieważ ostatnie dwa artykuły miały bardziej naukowy charakter, dziś postanowiłem zapomnieć na chwilę o danych statystycznych i definicjach, i podzielić się z Wami historią prosto z poleskich bagien.

Pewnego wrześniowego poranka wybrałem się z aparatem fotograficznym na jedną z wież widokowych, usytuowanych na Bagnie Bubnów, aby podziwiać niecodzienne zjawisko. Zjawiłem się na miejscu tuż przed wschodem słońca, usiadłem na niewielkiej ławeczce i cierpliwie czekałem. Wrześniowe poranki nie są zbyt ciepłe, więc – cóż – po chwili bardzo żałowałem, że nie zabrałem grubszego okrycia. Jednak to, co miałem za chwilę zobaczyć, wynagrodziło mi po stokroć chwilowe wyziębienie i odrętwiałe kończyny. Nad torfowiskiem unosiła się jeszcze poranna mgła, gdy usłyszałem krzyk, który zdawał się rozrywać białą zasłonę. Był to klangor – śpiew żurawi. 


Żurawie to niezwykłe stworzenia i od zawsze uwielbiałem je obserwować. Są najwyższymi ptakami żyjącymi w Polsce, osiągają nawet 130 cm wysokości. Czerwona plamka na głowie żurawia to nie – jak mogłoby się zdawać – barwne pióra, a goła skóra. Kolejnym charakterystycznym elementem wizerunku tych ptaków jest pióropusz z ozdobnych piór na ogonie i grzbiecie. Są to wydłużone, pokarbowane lotki trzeciego rzędu. Najciekawsze w żurawiach jest jednak to, że gdy raz połączą się w pary, to już na całe życie. Cóż... Zostawmy wątek romantyczny w spokoju i powróćmy do naszej historii…


Słychać go było z oddali: najpierw pojedynczy krzyk, po chwili odpowiedział mu inny ptak, aż wreszcie nie było słychać nic innego, poza poranną pieśnią żurawi. Wiedziałem, że została tylko chwila... 
 



Nagle, w jednym momencie, w powietrze wzbiło się potężne stado tych pięknych ptaków. Miałem nadzieje, że uda mi się zrobić chociaż jedno dobre zdjęcie, ale nie byłem w stanie – mogłem tylko patrzeć. Wyobraźcie sobie kilkaset ptaków, o rozpiętości skrzydeł sięgającej prawie 2,4 m, startujących jednocześnie, jakby na ustalony znak, a wszystko to oprawione żurawim klangorem.


Żurawie gromadzą się licznie przed odlotami na tzw. noclegowiska. To właśnie na terenach Bagna Bubnów w okresie wczesnojesiennym możemy stać się świadkami tego spektakularnego widowiska. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie ochrona tych niezwykle cennych obszarów, o czym pisałem w poprzednim artykule. O żurawiach wspomnę jeszcze nie raz. Zbliża się czas ich powrotu i wkrótce znów będziemy mogli się cieszyć ich obecnością. Nie ma nic przyjemniejszego dla ucha niż pierwszy, wiosenny klangor.

Tekst: Marek Tokarzewski 
Zdjęcia: Rafał Siek i Sławomir Wróbel

piątek, 6 lutego 2015

Wciągnięty przez bagna


wschód słońca na Polesiu
2 lutego obchodziliśmy Światowy Dzień Mokradeł, upamiętniający kolejną rocznicę podpisania międzynarodowej konwencji ramsarskiej w 1971 r. Wspomniane porozumienie ma na celu ochronę cennych obszarów wodno-błotnych na całym świecie, wraz z zamieszkującą je fauną, głównie w postaci licznych gatunków ptaków. Kraje, które podpisały konwencję, dążą do powstrzymania wzrastającego naruszania i zanikania tych obszarów. Zakładają również, że ptactwo wodne, podczas wędrówek sezonowych, może przelatywać granice i – wskutek tego – powinno być traktowane jako zasób międzynarodowy. Zasadniczym celem obchodów Dnia Mokradeł jest podnoszenie świadomości społecznej w zakresie roli ekologicznej i gospodarczej obszarów wodno-błotnych. 

lad pod wodą

Mokradła, zajmujące 6% powierzchni Ziemi, mają kluczowe znaczenie dla życia na naszej planecie. Bagna są jak gąbki, które regulują przepływ wody. W okresach deszczowych są w stanie pochłaniać jej nadmiar oraz uwalniać ją w porze suchej. Woda na terenach mokradeł stwarza wyjątkowe warunki dla życia. Dzięki temu możemy podziwiać niepowtarzalne krajobrazy, których różnorodność gatunków nie ma granic. Pod spokojną powierzchnią wody znajduje się istna „fabryka”, w której ściśle powiązana ze sobą bioróżnorodność cierpliwie filtruje wodę i rozkłada zanieczyszczenia. Bagna to środowisko nieodzowne w procesach regeneracji i oczyszczania wody, jednak zawsze uważano je za obszary niezdrowe, niezdatne do zamieszkania. W ramach cywilizacyjnego „postępu” ludzkość przerabiała je na pastwiska dla bydła czy ziemię uprawną. Zapominamy bowiem, że woda nie służy tylko do naszych celów, ale jest niezbędna dla wszystkich organizmów na Ziemi. W ubiegłym stuleciu osuszono niemal połowę światowych bagien! Na szczęście zachowane moczary nie zostały pozostawione samym sobie.


uroki Polesia
Jakiś czas temu serdeczny przyjaciel zapytał mnie: Marek, ale czy ten Park tutaj jest w ogóle potrzebny? Przecież tu nic nie ma! Całe to Polesie to tylko bagna i nic więcej. Jego spojrzenie doskonale odzwierciedla wspomniane już powszechne złe skojarzenia z bagnami. Obszary te są w końcu również mroczne, tajemnicze i niedostępne. Ciężko jest się po nich poruszać (wszak nie jesteśmy łosiami), przez co ciężko je także poznać. Mnie jednak od zawsze intrygowały i zachwycały swoim niepowtarzalnym, magicznym wręcz krajobrazem. Niezmierzona tajemnica poleskich toni oraz stare ludowe legendy sprawiły, że młode oko chciało zbadać, co skrywa się w tych ostępach. Ciekawość pchała, żeby wejść, dotknąć, zobaczyć, sprawdzić na własnej skórze (co często skutkowało przeziębieniem i zniszczeniem ubrań). Choć od czasów tej dziecięcej fascynacji minęło już sporo lat, mokradła nie przestały mnie intrygować i zadziwiać. Muszę przyznać, że chodzenie po bagnach naprawdę wciąga


ścieżka Dąb Dominik w PPN
Należy zaznaczyć, że to właśnie Poleski Park Narodowy był pierwszym w Polsce parkiem o charakterze wodno-torfowiskowym. Od 10 lat posiada status obszaru Ramsar, dzięki czemu mamy możliwość lepszego chronienia mokradeł i ich niezwykłych mieszkańców. O pewnych skrzydlatych mieszkańcach torfowisk przeczytacie w następnym artykule.
 

 
Tekst: Marek Tokarzewski
Zdjęcia: Sławomir Wróbel i Marek Tokarzewski