czwartek, 13 sierpnia 2015

Пусть всегда будет солнце (Zawsze niech będzie słońce)

słońce wszystkim daje się we znaki...
O czym mógłby napisać Parkowiec, jak w ostatnich dniach nie ma innych tematów do rozmów tylko o fali upałów, która nawiedziła nasz kraj? Wszędzie, w pracy, na ulicy, w radio czy telewizji słychać ciągle o wysokich temperaturach i o konsekwencjach jakie za sobą niosą.  Artykuł ten nie powstał tylko po to by popłynąć na fali medialnej popularności „żaru z nieba”, ale po to żeby przyjrzeć się temu problemowi z trochę innej strony. Wszyscy bowiem mówią o tym jak to im źle, jak ciężko jest wytrzymać oraz jakie straty w gospodarce i rolnictwie powoduje susza. Ciężko jednak znaleźć informację o przyrodniczych konsekwencjach takiej, a nie innej aury. W tym jakże „gorącym” tekście postaram się podać kilka przykładów  tego, że dobrze nie jest.

Jednak aby poznać konsekwencje, trzeba lepiej przyjrzeć się przyczynom. Faktycznie trwająca już od jakiegoś czasu (i mająca jeszcze trochę potrwać) zwrotnikowa pogoda ma bardzo, negatywny wpływ na poziom wód i nie ma co umniejszać negatywnej roli tego zjawiska. Prawda jednak jest taka, że nasz kraj nigdy nie był zasobny w wodę. Na  jednego mieszkańca naszego kraju przypada  ok.1500 m3 wody na rok. Jest to ilość trzykrotnie mniejsza od  średniej europejskiej  i  aż 4,5 razy mniejsza od przeciętnej dla świata! Warto przy tym podkreślić, iż wskaźnik dostępu do wody niższy od 1500 m3/rok/osobę uważany jest powszechnie za bardzo mały i wywołuje poważne perturbacje w gospodarowaniu zasobami wodnymi.

Zasoby wody w naszym kraju tworzą głównie wody opadowe i roztopowe, a sami doskonale wiecie jak dużo śniegu roztopiło się w tym roku i jak ulewne deszcze nawiedziły nasz kraj w ostatnim czasie. Także widmo suszy krążyło nad nami już od wiosny, a obecne tropiki są tylko wysuszoną wisienką na tym  ciepłym torcie.

susza nie sprzyja zachowaniu torfowisk


Zastanówmy się teraz nad konsekwencjami takiej sytuacji, od najoczywistszych do najbardziej szczegółowych. Pierwsze skojarzenie - pożary. Ściółka w lesie nie różni się obecnie wiele więcej od rozpałki do grilla, także najmniejsze, najdrobniejsze (serio, niedopałek czy niedogaszona zapałka wystarczy) zaprószenie ognia może przynieść pożar na znacznym ternie. Zagrożenie jest ogromne, tak że proszę Was o zdrowy rozsądek i trochę „pomyślunku”  podczas przechadzek po lesie.
Ciężko jest sobie wyobrazić Park Narodowy o charakterze wodno-torfowiskowym bez wody. Sytuacja może nie jest jeszcze tak dramatyczna, ale na pewno nie sprzyja zachowaniu i utrzymaniu torfowisk w optymalnych dla nich stanie.  Zwierciadło wód gruntowych obniżyło się na tyle, że na podmokłych zazwyczaj łąkach, obecnie sterczą tylko suche źdźbła trawy. A takie podmokle siedliska to  idealne, a czasami jedyne miejsca do życia dla wielu gatunków roślin i zwierząt, w tym rzadkich i zagrożonych.  

Sytuacja nie jest wcale lepsza jeśli chodzi o zbiorniki wodne. Co prawda nie da się jeszcze suchą stopą przejść przez jezioro Łukie, ale obniżenie się zwierciadła wody, przyśpieszy procesy zarastania jezior przez trzciny i osokę  aloesowatą. Brak świeżej, natlenionej wody nie sprzyja również rybom żyjących w naszych zbiornikach. Za to ptaki, które polują na rybki mają się świetnie. Czaple, kormorany czy nawet bociany korzystają z okazji i ucztują na płyciznach w najlepsze.

nawet wydra nie dowierza, że jej  ulubiona
rzeczka praktycznie wyschła
Niski poziom wód i wysoka temperatura nie pozostają bez wpływu na pozostałe zwierzęta zamieszkujące nasze ostoje. Ciężko jest zobaczyć zwierzynę na otwartej przestrzeni, chowa się ona w niedostępne tereny, by w cieniu uniknąć przegrzania. Zanikają niewielkie rozlewiska, zaczyna więc brakować miejsc do żerowania dla bekasów czy innych ptaków związanych z mokradłami. Niewielkie zbiorniki wodne to idealne miejsce dla młodych żółwi błotnych, które chronią się tam przed niebezpieczeństwami. Wysychające oczka zmuszają żółwiki do opuszczenia ich naturalnych schronień i szukania nowego, bardziej mokrego domu. Jednak podczas takiej wędrówki, młode żółwie nie mają lekko, są bowiem narażone na ataki drapieżników, które w normalnych warunkach nie mają szans na ich schwytanie. Bobry robią co mogą aby zatrzymać jak najwięcej wody na swoim terytorium, ale wkrótce i je może dotknąć susza. Minimalny poziom wód dla rodzinny bobrowej to 80 cm, a jeśli wkrótce nie przyjdą deszcze…

młode żółwie podczas pieszych wędrówek, są szczególnie narażone na zagrożenia

Tegoroczne nasadzenia drzew również nie mają z górki, ich system korzeniowy nie wykształcił się jeszcze na tyle by sięgnąć w głąb gruntu po odrobinę wody. Trudno się dziwić, że usychają sadzonki, gdy kilkudziesięcioletnie drzewa zaczynają mieć problemy z „pragnieniem”. Żółkną liście na brzozach, lipach czy grabach i zanim się obejrzymy las pokryje się wielobarwnym kobiercem liści na długo przed nadejściem jesieni.

O skutkach takiej aury i suszy można by jeszcze długo pisać, ponieważ ma ona wpływ nie na wybrane osobniki czy gatunki, a na całe ekosystemy. Jednak jeszcze jedne stworzenia zasługują na szczególną uwagę – pszczoły. Susza daje się im we znaki w szczególny sposób. Z powodu usychania kwiatów zaczyna brakować roślin z których można zbierać pyłek i nektar którymi się odżywiają. W przydomowej pasiece mojego taty zaobserwowałem natomiast ule „oblepione” pszczołami. Owady te w ten sposób regulują temperaturę w ulu, aby nie doszło do przegrzania i wymierania czerwiu. Również wszelkiego rodzaju poidła ściągają znaczne ilości skrzydlatych zapylaczy. Trzy krople wody z kranu, które upadną na ziemię, ściągają pół roju który tej wody potrzebuje. To pokazuje jak bardzo brakuje wody również tym najmniejszym z najmniejszych.


Cóż można więcej dodać, każdemu z nas upały dały się już na pewno we znaki. Mam nadzieję, że wkrótce spadnie deszcz, potrzebny zarówno nam wszystkim, jak i przyrodzie, a nawet przede wszystkim jej. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć wszystkim czytelnikom odrobiny cienia i czegoś chłodnego do picia podczas czytania tego tekstu.  

Zdjęcia: Sławomir Wróbel 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz