sobota, 18 lipca 2015

Czy będzie dobrze, Panie Bobrze?



castor fibrer
Bóbr europejski fot. T. Nita
Mało które zwierzę w ostatnim czasie wzbudza tak wiele emocji, jak bóbr. Ze względu na liczne szkody wyrządzane przez bobry, w ostatnim czasie podnoszą się głosy o konieczności redukcji ich liczebności. Jeszcze niedawno były prawdziwą osobliwością. Występowały nielicznie, na mało dostępnych terenach. Dziś, po wielu latach wspólnych działań na rzecz ochrony tego gatunku, bobry na dobre wpisały się w krajobraz faunistyczny Polski. Występują praktycznie w każdym miejscu, w którym znajduje się woda oraz odpowiedni pokarm. Jednak tam, gdzie krzyżują się interesy bobrów i ludzi, pojawiają się konflikty. Bobry nie znają prawa własności, podziałów administracyjnych, nie znają także aktualnych cen drewna. Powodują szkody w gospodarce człowieka.

Ich znaczenie dla środowiska jest jednak bezcenne. Nie bez powodu jeszcze w średniowieczu zostały objęte ochroną, a dozór nad nimi – w imieniu króla – prowadził bobrowniczy. Bobry potrafią przekształcić środowisko na własne potrzeby jak żadne inne zwierzę. Budując tamy, tworzą niekiedy rozległe rozlewiska, będące domem wielu gatunków ryb i płazów. Stwarzają również idealne warunki do żerowania dla licznych ptaków wodnych. Obecność bobrów korzystnie wpływa na retencję wód, poprawiając stosunki hydrologiczne na danym terenie. Udało się dzięki nim zatrzymać procesy murszenia wielu torfowisk, a znaczna część terenów odzyskała swój dawny, mokradłowy charakter. 
solidna konstrukcja bobrów
Tama bobrowa fot. M.Tokarzewski
powalony konar
Jedna ze szkód powodowanych przez bobry
Ciężko stwierdzić, czy dane działanie bobrów na konkretnym terenie sprzyja planom człowieka, czy raczej je krzyżuje. Wszystko zależy m.in. od sposobu użytkowania danego gruntu, rodzaju i wielkości strat poniesionych przez właściciela czy od samego nastawienia ludzi. Podtopienie łąki w następstwie budowy tam bobrowych może na przykład utrudniać koszenie i zebranie siana w jednym sezonie, jednak w kolejnym potrafi korzystnie wpłynąć na plon, w przypadku wystąpienia suszy. Zalanie fragmentu lasu może być katastrofą dla jego użytkowników, ale przyrodnicy znajdą w nim obszar niezwykle cenny pod względem bioróżnorodności. Dlatego przy ocenie rozmiaru szkód bobrowych trzeba brać pod uwagę wszystkie możliwe czynniki i opinie zainteresowanych stron. Najczęstszymi konfliktami między ludźmi a bobrami są te, powstałe na styku działalności bobrów i gospodarki rolnej.

Koegzystencja ludzi i bobrów na danym terenie jest możliwa tylko i wyłącznie w przypadku kompromisu. Otwarta walka z tymi zwierzętami jest praco- i czasochłonna i nie przynosi zamierzonych efektów. Rozebrane tamy mogą zostać odbudowane w ciągu jednej nocy, przesiedlenie bobrów w odległe miejsce skutkuje zasiedleniem wolnej niszy przez inne osobniki. Poza tym brakuje obecnie miejsc, w których bobrów nie ma. Ministerstwo Zasobów Naturalnych Kanady w jednej ze swoich publikacji podkreśliło, że najlepszym rozwiązaniem jest akceptacja działań bobrów i zapewnienie im spokoju. Inną propozycją w publicznej debacie jest wznowienie odstrzałów bobra, jednak doświadczenia krajów, w których gatunek włączono w gospodarkę łowiecką, pokazują niską skuteczność takiego rozwiązania. Jednym z powodów jest specyfika gatunku. Bobry tworzą grupy rodzinne złożone z dorosłych i dzieci, a odstrzał nawet kilku osobników nie powoduje opuszczenia zajmowanego przez nie terytorium. Nawet gdyby wyeliminować całą grupę rodzinną, opuszczony habitat zasobny w bazę pokarmową szybko zostałby zajęty przez inne bobry.

Bóbr jest idealnie przystosowany do życia w środowisku wodnym fot. S. Wróbel
Analiza wielkości rodzin i liczebności pojedynczych miotów wykazała zwiększenie potencjału rozrodczego bobrów na terenach, gdzie najsilniej prowadzona jest gospodarka łowiecka. To normalna odpowiedź gatunku na presję środowiska.
           
strój bobra
 Przyjacielski bóbr fot. Ł. Tokarzewski
Propozycja odstrzału bobrów jest trudna do realizacji także z przyczyn logistycznych. To zwierzęta aktywne nocą, zamieszkują tereny trudnodostępne, a większość czasu spędzają w wodzie. Utrudnia to oddanie strzału, ale i samo podjęcie zwierzyny, a stosowanie wszelkiego rodzaju pułapek – z punktu widzenia ekologów i samych myśliwych – jest nieetyczną metodą polowań.

Trzeba znaleźć takie rozwiązania, które z jednej strony skutecznie złagodzą skutki działalności bobrów, z drugiej – nie wpłyną negatywnie na ich liczebność. Kompromis między ludźmi a bobrami byłby pięknym przykładem  idei zrównoważonego rozwoju.

Odpowiednie zabiegi, a także metody techniczne pozwalają na znaczące ograniczenie szkód powodowanych przez bobry na zamieszkiwanych przez nie terenach. Stosowane działania zmniejszają nie tylko liczbę i kwoty odszkodowań, ale również zwiększają świadomość ekologiczną mieszkańców.



3 komentarze:

  1. A jak to jest w Parku? Co by było gdyby bobry wykorzystały słabość swoich naturalnych wrogów i rozmnożyły się nadmiernie? Czy były by przeprowadzane jakieś działania?
    Jak rozumiem na razie bobry w Parku mają się dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bobry w Poleskim Parku Narodowym mają się dobrze i przy okazji robią dużo dobrego ;) Liczebność populacji nie będzie rosła w nieskończoność. Jedną z metod łagodzących skutki działalności bobrów w Poleskim PN są instalacje przepustowe montowane na tamach bobrowych.

      Usuń
  2. Kompromisy między ludźmi a naturą są zawsze trudne.

    OdpowiedzUsuń