Posty

Wyświetlam posty z etykietą żółwie

Wystarczy wstać...

Obraz
Właśnie kończy się wrzesień. Siedzę w chatce pogrążony w ciemnościach. Zgasły światła, bateria w laptopie pociągnie jeszcze ze 3 godziny. Na zewnątrz wichry, deszcze  i jesienna zawierucha. Tuż obok mruczy kot – idealne warunki, by napisać tekst na bloga!   Kończący się miesiąc był naprawdę wyjątkowy. Od kilku już lat wrzesień kojarzy i się szczególnie dobrze. To właśnie we wrześniu rozpocząłem swoją pracę w Poleskim Parku Narodowym. We wrześniu wykluwają się młode żółwie błotne! To we wrześniu kwitną wrzosy, rozpoczyna się rykowisko i bukowisko. Wrzesień to także miesiąc, w którym od kilku już lat żegnam się z żurawiami. Szczególny miesiąc. I jak zwykle, również w tym roku okazał się dla mnie łaskawy. Niezliczona liczba obserwacji, niesamowite spotkania z ludźmi oraz  ze trzy dobre zdjęcia – kocham wrzesień! Jednak by doszło to tych ciekawych spotkań i obserwacji, trzeba włożyć trochę wysiłku,  a jednym z największych z nich jest poran...

Polesia czar... czyli jeden dzień z życia Parkowca

Obraz
O godzinie 3 30 ostatniego dnia sierpnia rozpoczęła się jedna z ciekawszych przygód mojego dotychczasowego życia. Co zmusiło mnie do pobudki o tak nieludzkiej porze? Oczywiście plener! I to plener pełen wrażeń.  Zaparzyłem ulubioną kawę, wlałem do termicznego kubka i ruszyłem ciemną nocą (każda pora przed godziną 9 00 jest dla mnie nocą) w stronę Urszulina. Tam miałem spotkać się z przyjaciółmi na umówioną poleską wyprawę. Naszym pilotem był mój serdeczny przyjaciel Sławek Wróbel, którego śladem ruszyliśmy na bagna. Przed 5 00 rano byliśmy na miejscu – na wieży widokowej w Zastawiu. Usłyszałem tam przepiękną pieśń – klangor tysiąca żurawich gardeł. Chociaż nie było to moje pierwsze spotkanie z taką liczbą żurawi (o jednym pisałem jakiś czas temu na blogu), zostanie jednak w mojej pamięci na pewno do końca życia. Krzyk żurawi na bagnach bladym świtem – nie ma odpowiednich słów, żeby właściwie opisać to wydarzenie i oddać chociaż część jego doniosłości i piękna. Czł...

Dokąd nocą chodzi żółw i zagadka zaginionego Parkowca

Obraz
Dawno, dawno temu gdzieś na Polesiu młody Parkowiec napisał tekst o pracy w muzeum i słuch o nim zaginął… Nie było go w Internecie, na blogu cisza. Ba! Nawet w chatce nie można było go zastać. Co więc stało się z naszym bajkopisarzem (jak zwykli mnie niektórzy określać)? Młody Parkowiec polował na żółwie, a konkretnie na żółwice.  Kwitnące kosaćce  Przełom maja i czerwca to niezwykły czas dla tych „skoruponośnych” stworzeń. Gdy tylko zakwitną kosaćce, samice opuszczają błotno-wodne mieszkania i wyruszają na lęgowisko, by dać początek nowemu pokoleniu. Żółwice są bardzo wybredne, jeśli chodzi o wybór miejsca do złożenia jaj. A to dlatego, żeby zapewnić potomstwu jak najlepsze warunki do startu. Lęgowisko, na którym „polowałem” na żółwice to wyraźne, piaszczyste wzniesienie. Podobno od zawsze składały tam jaja, jednak nie miały do tej pory sukcesów związanych z przychówkiem. Miejsce lęgowe znajduje się kilka dobrych kilometrów od granic Poleskiego Parku Narodowego i jaja...

Wehikuł czasu – o muzeum słów kilka

Obraz
Każdy, kto regularnie odwiedza Poleski Park Narodowy, z pewnością doskonale zna nasz Ośrodek Muzealny w Starym Załuczu. To wyjątkowe miejsce, pozwalające przeżyć swoistą podróż w czasie. W budynku muzeum znajdują się niezwykle ciekawe ekspozycje, które przedstawiają bogatą historię Polesia. Wystawy opowiadają o czasach prehistorycznych, wiekach średnich i późniejszych – bardzo burzliwych okresach w historii tych terenów. To w muzeum Parku dowiemy się o historii nieszczęśliwej miłości Tadeusza Kościuszki i Ludwiki Sosnowskiej, z której wynika, że nawet najwięksi bohaterowie naszego kraju zostawili swe serce na Polesiu.  Niewątpliwie jedną z większych atrakcji, które czekają na zwiedzających, jest część etnograficzna. Można tam wejść do wnętrza poleskiej chaty, zobaczyć niezwykłe sprzęty, jakich używano kiedyś w życiu codziennym. Dla starszych będzie to sentymentalna podróż do czasów dzieciństwa, dla najmłodszych – podróż w nieznany, pradawny świat. Muzeum Poleskiego ...

Пусть всегда будет солнце (Zawsze niech będzie słońce)

Obraz
słońce wszystkim daje się we znaki... O czym mógłby napisać Parkowiec, jak w ostatnich dniach nie ma innych tematów do rozmów tylko o fali upałów, która nawiedziła nasz kraj? Wszędzie, w pracy, na ulicy, w radio czy telewizji słychać ciągle o wysokich temperaturach i o konsekwencjach jakie za sobą niosą.  Artykuł ten nie powstał tylko po to by popłynąć na fali medialnej popularności „żaru z nieba”, ale po to żeby przyjrzeć się temu problemowi z trochę innej strony. Wszyscy bowiem mówią o tym jak to im źle, jak ciężko jest wytrzymać oraz jakie straty w gospodarce i rolnictwie powoduje susza. Ciężko jednak znaleźć informację o przyrodniczych konsekwencjach takiej, a nie innej aury. W tym jakże „gorącym” tekście postaram się podać kilka przykładów  tego, że dobrze nie jest. Jednak aby poznać konsekwencje, trzeba lepiej przyjrzeć się przyczynom. Faktycznie trwająca już od jakiegoś czasu (i mająca jeszcze trochę potrwać) zwrotnikowa pogoda ma bardzo, negatywny wpływ na...