O wilku mowa
Dziś mam dla was inną, bo
smutną historię. Niestety nie zawsze możemy cieszyć się z sukcesów w ochronie
przyrody. Nie wszystkie działania przynoszą mierzalny efekt. Choćbyśmy
podejmowali jeszcze więcej starań, nie uratujemy wszystkich zwierząt, roślin
czy ekosystemów. Smutne, ale prawdziwe. Dziś podzielę się z wami smutną
historią pewnej wadery – wilczycy.
Wilki od zawsze zajmowały
szczególne miejsce w moim sercu. Dziecięcy lęk i strach stopniowo ustępowały
miejsca fascynacji i chęci ochrony tych niezwykłych zwierząt. Za co najbardziej
cenię wilki? Za całokształt i każdą rzecz z osobna. Obserwując te zwierzęta,
nie można wyjść z podziwu dla ich inteligencji (w końcu oswoiliśmy je przed
tysiącleciami, aby stały się najlepszym przyjacielem człowieka). Jednak w
ludziach wilki zawsze budziły negatywne emocje. Kojarzone były z krwiożerczymi,
bezlitosnymi bestiami, które należy tępić. Ludzie nie znoszą konkurencji,
dlatego nie było miejsca dla wilków, jako kolejnego amatora polowań na grubego
zwierza. Stworzyliśmy nawet historię o Czerwonym Kapturku, która już od
młodości wpaja obraz złego wilka – pożeracza babć i małych dziewczynek. A
przecież wilk nie zabija, jeśli nie musi. To odwieczny cykl natury: wilki
polują na inne zwierzęta tylko po to, żeby same mogły żyć.
Często używamy sformułowania
„samotny wilk”, jednak wilki nie są stworzone do życia w samotności. Tylko w
rodzinie – watasze – są w stanie przetrwać. Wataha wilków jest niezwykłą
społecznością. Panuje tu określona hierarchia, której podporządkowani są wszyscy
członkowie rodziny. Pieczę nad wilczym stadem sprawuje zawsze para dominująca:
samiec alfa – basior i samica alfa – wadera. To od nich zależy sprawność
polowań oraz przyszłość potomstwa. Mimo
że tylko para dominująca wydaje na świat młode, opiekuje się nimi cała wataha.
Więzi rodzinne u wilków są bardzo silne, a okazywaniem czułości wobec siebie
biją nas, ludzi na głowę!
W Polsce jedna wataha może
zajmować obszar ok. 100 km2, a jeden wilk potrafi pokonać dziennie
do 70 kilometrów (!). Aby polować na grubą zwierzynę, zwierzęta te muszą cały
czas się przemieszczać. Niestety w naszym kraju brakuje rozległych kompleksów
leśnych, w których wilki mogłyby swobodnie polować na jelenie, będące ich
ulubioną zdobyczą. Chociaż te niezwykłe zwierzęta objęte są całkowitą ochroną,
nadal są bardzo zagrożone. Fragmentacja siedlisk, przecinanie kompleksów
leśnych drogami asfaltowymi to największe zagrożenie dla wilków. Nie tylko
pozbawiamy ich terytoriów łowieckich, ale narażamy bezpośrednio na kontakt z
człowiekiem, i to człowiekiem zmotoryzowanym.

Wilk, w przypadku uderzenia
przez samochód osobowy, nie ma najmniejszych szans na przeżycie. Ostatnio sam
byłem tego świadkiem. W sąsiadującym nadleśnictwie, podczas inwentaryzacji łosi,
w której brałem udział, napotkałem młodą waderę, leżącą tuż przy drodze.
Prawdopodobnie goniąc za zwierzyną, przebiegła jezdnię i natrafiła na jadący
samochód. Nie miała szans. Nie przypominam sobie bardziej smutnego widoku w
całej mojej dotychczasowej pracy.
Czy można było temu zapobiec?
Czy jest jakiś sposób, by pogodzić interesy ludzi i przyrody? Odpowiedź
pozostawiam Wam.
Zdjęcia: Archiwum PPN oraz zasoby WWF
Świetny wpis...to prawda, wilki przerażają a jednocześnie ogromnie fascynują...ale nie zawsze przedstawiane są jako te złe, np. Księga Dżungli
OdpowiedzUsuńPolska może się pochwalić najlepiej rozwiniętą siecią przejść naziemnych dla zwierząt. Nie znaczy to, że sytuacja przedstawia stan idealny.Pogłowie wilków rośnie, jeśli będzie zwracać się uwagę na ich ochronę tak, jak dotychczas, to myślę, że nie zabraknie w Polsce leśnych braci.
OdpowiedzUsuńmyślę, ze rozwiązaniem byłoby jak u łosi poszerzenia pasa drogowego , tzn wycinka krzewów 20m od drogi tak by i kierowac i zwierze mogło dostrzec niebezpieczeństwo. w przypadku łosi to sie sprawdziło. w Downarach byl tej zimy 1 wypadek a latach poprzednich nawet 24 rocznie . Tomekzlasu
OdpowiedzUsuńŚwietnie napisane i proszę o więcej takich artykułów.
OdpowiedzUsuńSuper wpis. Pozdrawiam i czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetnie napisane. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń