Posty

Wyświetlam posty z etykietą Spławy

Ostatnie życzenie

Obraz
– Zaraza… – p owiedział Parkowiec, gdy po dłuższej przerwie wyruszył wreszcie na znajome bagna. Krwiożercze bestie czaiły się wszędzie. Każdy krok wzbudzał ich zainteresowanie, oddech Parkowca przyciągał je jak zapach świeżej krwi. Były pod każdym liściem, za każdym drzewem. Wiecznie głodne komary. A co by było, gdyby komarów zabrakło?    Ludzie (...) lubią wymyślać potwory i potworności. Sami sobie wydają się wtedy mniej potworni (...) Wtedy jakoś lżej im się robi na sercu. I łatwiej im żyć. Potworne komary nie powinny wydawać się niczym dziwnym. W końcu jesteśmy na bagnach. One były tu zawsze, my jesteśmy przejazdem. Refleksja przyszła szybciej niż wyciągnięcie miecza. Uzbrojony w pozytywne myśli ruszyłem dalej poleskimi szlakami, by mieć o czym Wam napisać.  W każdym momencie, w każdej chwili, w każdym zdarzeniu kryją się przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. W każdej chwili kryje się wieczność. Każde odejście jest zarazem powrotem, każde pożegnanie powitan...

Lato czeka!

Obraz
„Lato, lato, lato czeka…” Ta piękna piosenka mojej młodości zawiera w sobie także przykrą myśl: „a tam ciągle nie ma nas”, więc żeby rzeka i las nie musiały na mnie czekać, wyszedłem przyrodzie naprzeciw. Ostatni miesiąc owocował w ogrom spotkań i sytuacji, które warto było uwiecznić lub opisać.   Nie traćmy więc czasu na uprzejmości i do roboty! Czas na ciepłego posta (rymuje się z „tosta”, więc polecam do kawy przy czytaniu tego tekstu) prosto z Polesia! Działo się ostatnio wiele, ale jak ma się to szczęście, że żyje się w najlepszym miejscu na świecie – ciężko, żeby nic się nie działo… Wystarczy tylko otworzyć drzwi i wyjść z drewnianej chatki. Ostatnio przejawiam większą aktywność rowerową, co prawie spowodowało, że czerwcowy tekst zmieniłby się w epitafium… Ale o tym później. Ból tyłka i kolan szybko zrekompensowały mi spotkania ze zwierzętami, kryjącymi się w poleskich ostępach. Wystarczyło raz przejechać się „welocypedem” i już mamy: zajączki hasające w owsie, koz...

Kwiecień-plecień…

Obraz
W tym roku na własnej skórze mieliśmy okazję przekonać się, że stare jak świat przysłowie: Kwiecień-plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata idealnie opisuje aurę wspomnianego w nim miesiąca. Szkoda tylko, że o przysłowiowym lecie mogliśmy zapomnieć już po pierwszym tygodniu, a kolejne dni bardziej przypominały jesień średniowiecza niż sielską ciepłą wiosnę. Rower stoi pod zadaszeniem i czeka na montaż podgrzewanego siodełka oraz porządnych chlapaczy. Piesze wędrówki musiałem ograniczyć do trasy: drzwi samochodu – drzwi domu, co niekorzystnie wpłynęło na redukcję odkładanych w okresie zimowym zapasów triacylogliceroli, co potwierdza utrudnione zakładanie „kościołowych” spodni. Oj, ciągnie wilka do lasu, a Parkowca w teren… Jednak pogoda szybko zrewidowała wszelkie próby ucieczki w głuszę i przygotowała wyjątkową ofertę wiosenną, składającą się z deszczu, gradu, śniegu i wyjątkowo zimnego wiatru. Trzeba było więc cierpliwie czekać na słoneczne dni. Kilka ...

Czas na „Spławy”

Obraz
„Polesia czar to dzikie knieje, moczary…” – tak zaczyna się jeden z najpiękniejszych utworów, mówiący o Polesiu. Czy ta „zaczarowana” kraina to dzisiaj nadal niedostępna głusza? Głusza – jak najbardziej, ale już nie tak niedostępna. Dzięki specjalnie przygotowanym kładkom możemy dostać się w miejsca, których na co dzień nie moglibyśmy podziwiać. W Poleskim Parku Narodowym czekają na nas cztery piesze ścieżki przyrodnicze o innym charakterze, zróżnicowanej długości, ale każda warta zobaczenia! Kładki sprawiają, że można przejść przez poleskie bagna suchą stopą. Jeśli ktoś przyjeżdża do Parku specjalnie, żeby pospacerować właśnie po kładkach, najlepszym wyborem będzie ścieżka przyrodnicza „Spławy”. Jej początku należy szukać przy Muzeum Parku w Starym Załuczu, trasa prowadzi do największego jeziora PPN – Jezio ra Łukie. Samo jezioro i pływający po jego powierzchni pomost jest dużą atrakcją, ale oczywiście nie jedyną.   Ze względu na dogodną dla mnie lokalizację kilku...