Posty

Wyświetlam posty z etykietą bagno

Ostatnie życzenie

Obraz
– Zaraza… – p owiedział Parkowiec, gdy po dłuższej przerwie wyruszył wreszcie na znajome bagna. Krwiożercze bestie czaiły się wszędzie. Każdy krok wzbudzał ich zainteresowanie, oddech Parkowca przyciągał je jak zapach świeżej krwi. Były pod każdym liściem, za każdym drzewem. Wiecznie głodne komary. A co by było, gdyby komarów zabrakło?    Ludzie (...) lubią wymyślać potwory i potworności. Sami sobie wydają się wtedy mniej potworni (...) Wtedy jakoś lżej im się robi na sercu. I łatwiej im żyć. Potworne komary nie powinny wydawać się niczym dziwnym. W końcu jesteśmy na bagnach. One były tu zawsze, my jesteśmy przejazdem. Refleksja przyszła szybciej niż wyciągnięcie miecza. Uzbrojony w pozytywne myśli ruszyłem dalej poleskimi szlakami, by mieć o czym Wam napisać.  W każdym momencie, w każdej chwili, w każdym zdarzeniu kryją się przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. W każdej chwili kryje się wieczność. Każde odejście jest zarazem powrotem, każde pożegnanie powitan...

Czy bobra suszy?

Obraz
Kolejny raz spotykamy się przed ekranem monitora czy też smartfona: z jednej strony ja – Parkowiec, z drugiej strony Wy – Czytelnicy. Niesamowite, że moje myśli i spostrzeżenia trafiają do Was, że nadal, pomimo braku regularności i niesamowitych przygód, zaglądacie tutaj, żeby przeczytać coś od Okiem Parkowca. Od ostatniego artykułu minęło sporo czasu, a sporo się wydarzyło. Odwiedziłem Białowieski Park Narodowy, pilnowałem samic żółwia błotnego, by zniosły jaja – jak trzeba i gdzie trzeba, kupiłem też nowy rower, żeby przemierzać Polesie tak, jak najbardziej lubię. Udała się nam także pobudka na Polesiu o piątej rano i mieliśmy nawet wybrać się po raz kolejny, ale moje kolano zadecydowało inaczej. Tak to już w życiu bywa... Czasami trzeba zwolnić i nie biegać po bagnach, żeby nabrać dystansu, a ja bardzo tego potrzebowałem. W głowie zrodziło się kilkanaście pomysłów, a nawet kilka gotowych tekstów na bloga, będą musiały jednak poczekać w jednej z szufladek w mojej...

Od siebie

Obraz
Długo myślałem o tym, jak powinien wyglądać kolejny wpis. Sierpień, jak zwykle, owocował w historie i spotkania, zasługujące na wyróżnienie tekstem, ale tym razem postanowiłem napisać coś bardziej osobistego.  Pierwszego września mijają dokładnie 4 lata (jak ten czas leci!), odkąd jestem zawodowo związany z Poleskim Parkiem Narodowym. Zacząłem jako stażysta, później była umowa na czas zastępstwa, wreszcie – spełnienie marzeń – pełny etat. Tak, spełnienie marzeń: mam wspaniałą pracę w fantastycznym miejscu. Robię to, na czym (mam nadzieję) się znam, a dodatkowo to coś pożytecznego. Wiele osób ma jednak wyobrażenie na temat mojej pracy wyłącznie na podstawie blogowych opowieści i zdjęć, które umieszczam w serwisach społecznościowych. „Fajnie tam masz. Spacerujesz, robisz zdjęcia, głaszczesz zwierzęta i liczysz roślinki”. Chociaż można mieć w głowie wizję tak niesamowitej pracy, to w rzeczywistości wygląda ona zupełnie inaczej… Pracuję w Zespole ds. edukacji i udos...

Niech się BBC wstydzi!

Obraz
Drodzy miłośnicy przyrody! Ostatnim tekstem udało się nam skutecznie przegonić zimę i odbyło się to w całkowicie pokojowy sposób! Ba! Nie trzeba było nawet topić Marzanny, co osobiście uważam za duży sukces. Nie mam nic przeciwko tradycji, ale akt topienia nie jest optymistyczny. Niemniej nie czas jeszcze na odkorkowanie szampana.   Wiosna nadciąga na Polesie niczym rozpędzony pociąg. Nie jest to niestety Pendolino, jak moglibyśmy oczekiwać, a raczej pociąg relacji Lipniak – Daleczkąt (oczywiście ironizuję – pociągi tej linii są nader szybkie), co skutecznie gasi nasze wiosenne zapały. Miałem jednak już dość grzania czterech liter przy kominku. Dzień się wydłuża, więc grzech go nie wykorzystać.   Oj, ciągnie Parkowca do lasu, czy – jak napisałem kiedyś na Facebooku: „durnia na Durne Bagno”. Dzisiaj więc kilka słów o wyprawie na Durne Bagno. Korzystając z wolnego popołudnia, wsiadłem na rower i ruszyłem na spotkanie z przygodą. Durne Bagno jest zlokalizowane bezp...